Minimalistyczny ślub jest doskonałym rozwiązaniem, jeśli należysz do osób, które szczerość i emocje stawiają ponad cukrową otoczkę. Słodką choć niekoniecznie prawdziwą.

W dzisiejszych czasach ludzie często decydują się na ślub po dość długim czasie. Zwykle mieszkają już ze sobą, czasem posiadają nawet wspólne dzieci. Małżeństwo staje się jedynie kolejnym etapem bycia razem, tym sformalizowanym prawnie i społecznie. Zastanówmy się więc, czy do postawienia tego kolejnego kroku naprawdę potrzebne są nam zwierzęta cyrkowe, paradujące przed specjalnie na tę okazję wypożyczonym, krwistoczerwonym Bugatti Veyron Super Sports i 150 karatów diamentów wszytych w brugijską koronkę naszej sukienki? 

minimalistyczne wesele inspiracje

Przeważnie zapamiętujemy emocje związane z ważnym dla nas wydarzeniem. Pamiętamy imprezę na której świetnie się bawiliśmy, jednak raczej nie przypomnimy sobie w co byliśmy wtedy ubrani. Nosimy w sercu wspomnienia związane z pierwszą randką, jednak zwykle nie jesteśmy w stanie skojarzyć jaki był wtedy kolor naszej szminki. No, chyba że odegrał w tym dniu jakąś szczególną rolę. Prawda jest taka, że zwykle nie pamiętamy jak uczesane były panny młode na ślubach na których byliśmy. Niekoniecznie też zapadną nam w pamięć ich kolczyki czy makijaż. Jednak na pewno długo pamiętać będziemy to jak się wtedy czuliśmy i czy dobrze się bawiliśmy. 

minimalistyczne wesele

Zanim więc zdecydujemy się na różnego rodzaju fajerwerki i ekstrawagancje, zastanówmy się czy naprawdę tego pragniemy. Czy to jest dokładnie to, czego nam potrzeba? I czy zarówno my, jak i nasi goście będziemy się czuli komfortowo w takiej sytuacji.

Minimalistyczny ślub dedykowany jest dla tych, którzy w porę uświadomią sobie, że tak naprawdę posiadamy już wszystko, czego nam w tym dniu potrzeba – mamy swojego księcia/księżniczkę z bajki, bliskich i przyjaciół, którzy chcą z nami dzielić radość tego dnia. Mi do szczęścia potrzebne jest jeszcze dobre jedzenie, jednak to w kwestii wesela rozumie się jakby samo przez się ;) 

minimalistyczne wesele stół

W tym dniu pragnę pozostać przede wszystkim sobą. Jeśli więc na co dzień żyję w duchu minimalizmu, cieszę się drobiazgami, schlebiam idei slow food i slow life, wystrzegam się jednorazowości, bezmyślności zakupowej i tworzenia iluzorycznych potrzeb… dlaczego miałabym zmieniać się i wywracać swoje życie tylko na ten jeden dzień?

Minimalistyczny ślub kieruje się takimi samymi zasadami co minimalizm w życiu codziennym. Świadomość, poznanie swoich potrzeb, poczucie estetyki, koncentracja na tym co najważniejsze. 

minimalistyczny tort weselny

Zarówno w życiu jak i w procesie organizacji wesela, warto jest pozbyć się tego co zbędne. Internet wypchany jest po brzegi różnego rodzaju poradnikami i planerami ślubnymi. Wnioskujemy z nich, iż żeby czuć się dobrze w dniu ślubu potrzebny jest nam: fryzjer, stylista, makijażysta,  kosmetyczka, masażysta, florysta, pedicurzysta, wizażysta, fotograf, kamerzysta, a najlepiej trzech, cyrkowiec, biały koń, szop pracz, słoń z różową wstążką, konferansjer, akrobaci na szczudłach, czekoladowa fontanna, basen, deszcz confetti, balony, duuuuuuuuużo balonów, fotobudka, zespół jazzowy, DJ, zespół folkowy, ekipa taneczna… i broń Zeusie żeby czegoś zabrakło!

Prawda jest taka, że zwykle listę rzeczy do zrobienia można zredukować nawet pięciokrotnie. Pozostawmy tylko rdzeń, bez którego nie wyobrażamy sobie tego dnia. 

minimalistyczny ślub wystrój

Planując ślub i wesele, skupmy się na tym, co naprawdę istotne. Ważne aby w ferworze dopasowywania całego tego pierdyliona detali, oraz desperackich prób zadowolenia wszystkich obecnych i potencjalnych gości nie stracić z oczu głównego celu całej tej „imprezy”, jakim jest nasz przyszły małżonek/małżonka i nasze wspólne życie. 

minimalistyczny ślub

Wszelkiego rodzaju detale i drobne niepowodzenia czy potknięcia na pewno szybko ulecą z głowy zarówno nam samym jak i naszym gościom. Jednak radość którą w tym dniu czuliśmy pozostanie z nami zdecydowanie dłużej. Zróbmy więc wszystko, aby ten dzień był zorganizowany w świadomy sposób, gwarantując nam najwyższy z możliwych poziom komfortu i beztroski. Zaopatrzmy się w uśmiech od ucha do ucha i energię na zabawę do samego rana. Nie zapominajmy o tym, że wszystkie śluby i wesela znane nam z gazet, portali czy chociażby z Pinteresta, wyszlifowane i dopracowane w każdym najmniejszym szczególe, wyglądają, owszem, rewelacyjnie. Na zdjęciach.

Jednak to, co dodaje mu największej wartości każdemu spotkaniu, to wcale nie kryształowa zastawa. 

Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. – Antoine de Saint-Exupéry

minimalistyczna suknie ślubna

 źródła zdjęć: 1 2 3 4 5 6 7 

 

12473662_904421979665179_1571638343792867303_oPS Jeśli czeka Cię wesele, zaloguj się na JustMarry.plgdzie zupełnie za darmo uzyskasz dostęp do panelu, w którym: 

  • będziesz mieć swój indywidualny kalendarz, w którym zapiszesz wszystkie zaplanowane wydarzenia (przymiarki sukienki, wizytę u fryzjera, kosmetyczki itp.)
  • zrobisz listę gości
  • stworzysz plan rozsadzenia ich przy stołach
  • będziesz kontrolować swój budżet
  • uzyskasz dostęp do usługodawców z całej Polski
  • znajdziesz masę inspiracji

Ułatwia życie ;)


Jeżeli spodobał Ci się wpis i chcesz pozostać na bieżąco ze wszystkimi nowościami:
  • polub simplife.pl na Facebooku
  • śledź na Bloglovin
  • podejrzyj na Instagramie
  • lub zapisz się do newslettera – w każdy piątek wieczorem dostaniesz maila z podsumowaniem tygodnia, wraz z kolejnym krokiem Maratonu Minimalisty w formacie .pdf gotowym do druku, oraz garść dodatkowych treści  i porad niepublikowanych na blogu :) 

 

  • Nie miałam pojęcia, że do zorganizowania ślubu jak z bajki potrzeba aż tak wiele rzeczy :) i tyle atrakcji :) a mnie czasem kiedy marzę sobię o swoim ślubie z tym jedynym to w głowie jest jedno on i ja w kosciele i więcej mi do szczęścia nie potrzeba :) ale wiadomo co kto lubi :)

    • no widzisz, dobrze że masz mnie, już teraz wiesz, czego mogłoby Ci zabraknąć ;)

      • Dzięki, na pewno przyda się na przyszłość czego organizując ślub nie robić ;)

  • Miałam minimalistyczny ślub. Zorganizowaliśmy to, co dla nas ważne. Niech goście przyjdą do nas, to ważny dla nas dzień, a nie do cyrku, nie dla fontanny czekolady. My, życzliwe nam osoby i dobre jedzenie :)
    A po kilku dniach dotarły do mnie słuchy, że jak super było, że para młoda miała czas przysiąść się i porozmawiać z każdym z gości. Gdybyśmy uczestniczyli w dziwnych zabawach lub musieli uciekać na sesję – tego czasu byłoby mniej. Moja Mama pytana „Ile Ty musiałaś przy tym się narobić?” Odpowiadała ciotkom: „Nooo…. Ubrać się i przyjść” :)

    • „Nooo…. Ubrać się i przyjść” – chyba każda mama marzy o tym, żeby tak powiedzieć :)

  • Od zawsze wyobrażałam sobie, że w tym ważnym dniu wciąż pozostanę sobą. Nigdy nie interesował mnie przepych, wielkie wesele oraz bajkowa suknia. Nie chcę by wartość tej chwili była w jakikolwiek sposób wyznaczana przez rzeczy, które będą mnie otaczały. Dlatego suknia będzie prosta. Będą towarzysyzły mi najbliższe mi osoby. W ważnym dla mnie miejscu. Bez zbędnego przepychu. Ta chwila ma być dla mnie i mojego partnera.

    • Tak, to bardzo ważne, żeby to nie rzeczy nas definiowały.

  • W maju mam ślub, więc czytając Twój post zaczynam odczuwać motyle w brzuchu ;) Zgadzam się, że często na ślubach istnieje przepych. My staramy się zachować umiar i choć nie jestem w 100% minimalistką, ta zasada nie gości w moim życiu, to jeżeli chodzi o tę uroczystość właśnie on jest pożądany. Nie chcę fajerwerków, gołąbków, ryżu, śpiewaków operowych, kolorowych światełek, od których zrobi mi się niedobrze, setek gości. Ten czas chcę spędzić wśród najbliższych, w otoczeniu, w którym będziemy czuć się dobrze i mogli celebrować te chwile :)

    • W maju, to faktycznie bardzo niedługo :) trzymam kciuki, żeby wszystko się udało :)

  • Ja też miałam ślub na luzie. Piękną mszę w kościele, nie pod względem oprawy, bo kościółek był mały, drewniany, ważny dla mnie ze względów sentymentalnych. Z pięknym, mądrym kazaniem, które zostało w głowach. Z maskotkami zamiast kwiatów, którymi wsparliśmy fundację prowadzoną przez udzielającego nam ślubu księdza. Wesele w sali średnio okazałej, z dobrym jedzeniem i z dobrym djem. Bez zabaw. Moja sukienka kosztowała 600 zł i była kupiona w zwykłym sklepie. Było sporo naszych znajomych, kosztem rodziny, z którą nie ma się kontaktu. Nie wszystko było idealne, zdarzały się nieprzewidziane sytuacje, ale tak szczerze who cares. Dokładnie tak jak piszesz – to nie w tym rzecz.

    • znajomi kosztem rodziny, z którą nie ma się kontaktu, to chyba jedna z najmądrzejszych i najbardziej świadomych decyzji jaką można podjąć :)

      • Znajomi kosztem rodziny to coś, o czym marzę, jednak największą przeszkodą w realizacji tego marzenia są rodzice. „Bo tę ciotkę trzeba zaprosić, bo tak wypada”. Na przyjęcie dla 50 osób mnie nie stać, więc muszę wybierać – ciotkę, z którą rozmawiałam raz w życiu, „ale wypada zaprosić”, czy znajomi, których chciałabym mieć przy sobie w tym szczególnym dniu, ale tego nie akceptują rodzice.

        • No cóż, rodzice to trochę kwestia nie do obejścia. Zwłaszcza że zwykle to oni są fundatorami całego zamieszania. Ale może warto porozmawiać z nimi naprawdę szczerze. Nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, będziemy mieć świadomość, że chociaż próbowaliśmy :) życzę powodzenia w negocjacjach :)

  • Piękne zdjęcia, piękny blog – wzrok ma szansę się pozachwycać :)
    Otworzyłam ten temat, bo chyba jest mi całkiem bliski. Dzisiaj nosiłam się z zamiarem napisania postu na temat TEGO DNIA, bo dzisiaj mija 5 lat odkąd powiedzieliśmy sobie TAK, ale…nieco inaczej ;) Bo dla nas ślubem były zaręczyny. Kilka miesięcy później była impreza dla rodziny i znajomych, na której wystąpiłam w….. czarnej spódnicy z second-handu. Nie wiem, czy to minimalizm, czy po prostu dziwactwo, ale wspaniale jest być z mężczyzną, który pragnie tylko jednego: by jego kobieta była sobą :)

  • Po pierwsze- oczywiście, że w dniu ślubu potrzebny jest mi szop pracz, nie mam co do tego wątpliwości. Po drugie- zgadzam się z Tobą w zupełności. Razem z chłopakiem planujemy skromny ślub i raczej zrezygnujemy z wesela, ciągle szukamy złotego środka, bo zależy nam na tym by po ceremonii spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi. No, ale co ja tu mówię, nawet nie jesteśmy jeszcze zaręczeni. Trzy- wtrącę jednak słówko sprzeciwu, ja świetnie pamiętam co mój chłopak miał na naszej pierwszej randce (jaką koszulkę, spodenki, naszyjnik), mam równiez dobrą pamięć do detali, więc w pamięć zapadają mi sukienki ślubne i fryzury panien młodych, a z pasji do tworzenia biżuterii- chyba najbaczniej ją obserwuję. ;)

    • Też rozważam zakup szopa pracza, nie dość że atrakcja, to może jeszcze pranie zrobi ;)
      A tak serio, wszelkie dodatki detale to kwestia osobista. Też zwracam na nie uwagę i wiem, że absolutnie każdej pannie młodej na pewno będzie bardzo miło, jeśli zauważymy ręcznie wiązane kokardki na zaproszeniach. Jednak gdy nie stanowi to centrum naszych zainteresowań, a wybieranie odcienia serwetek nie daje nam żadnej przyjemności, po prostu to sobie odpuśćmy. To że coś jest modne i „glamur” wcale nie oznacza, że sprawdzi się w naszym przypadku :)

      • Oczywiście, że tak. Masz 100% racji. Ja osobiście wiem, że urządzanie tej celebracji „po kosztach” będzie dla mnie dodatkowym wyzwaniem, ale bardzo się cieszę na samą myśl. :)

  • Oj myślę, że miałybyśmy o czym gadać na tej kawie :)

  • Pingback: DIY: Wesele po królewsku. – Motyw kobiety()

  • Ewa Katarzyna Nowakowska

    Za chwilę minie rok od mojego ślubu i po czasie mogę tylko powiedzieć, że przy tego typu okolicznościach poznaje się kto tak naprawdę Nas kocha i kto chce dla Nas jak najlepiej. Zdecydowaliśmy się z mężem na skromną i bardzo osobistą uroczystość,taką jak my chcemy a nie by dogodzić rodzinie. Bardzo się niestety zawiodłam, bo chyba niektórzy uznali, że skoro jest to ślub w USC i skromny obiad to się nie „liczy” to jako ślub. Najważniejsze by być w zgodzie ze sobą, bo zawsze znajdzie się marudna ciotka, która będzie wybrzydzać i psuć atmosferę.

    • Niestety, nigdy wszystkim nie dogodzisz :) ale tak jak mówisz – najważniejsze to robić wszystko w zgodzie ze sobą :)

  • Bardzo wartościowy wpis, pokazujący, że to co jest pewnym zwyczajem czy standardem, nie oznacza, ze musimy się mu podporządkować.
    Dla mnie zawsze wydawanie dzisiątek tysięcy na ten jeden czy dwa (włącznie z poprawianmi) dni to zbytek i straszne marnowanie funduszy, które można przeznaczyć na tyle innych działań…
    Dziękuję:)

  • minimalizmwpraktyce.blogspot.c

    Pięknie napisane. Zamiast fryzjerki czesała mnie koleżanka -dzięki temu mniej się denerwowałam. Po uroczystości poszliśmy na spacer. To nic, że goście czekali. Większośc par wyznaje, że w tym dniu nie miało czasu nawet zamienić ze sobą słowa, a nie o to przecież chodzi…

  • Magdalena P

    Z dumą podzielę się moim doświadczeniem. Samodzielnie zrobiłam zaproszenia, winietki na stoły, makijaż i bukiet ślubny. Zaprojektowałam skromną krótką sukienkę, którą uszyła mi koleżanka. Do kościoła pojechaliśmy tanią taksówką. Nie było kwiatów w kościele ani przystawki do obiadu weselnego, który zorganizowaliśmy dla rodziny. Wieczorem poszliśmy potańczyć ze znajomymi do lubianej przez nas knajpki. I tak jak piszesz: POZOSTALIŚMY SOBĄ! :)

  • W 100% po mojemu. W trakcie przygotowań do wesela zadawałam sobie pytanie, czy to jest na prawdę ważne? Po odpowiedzi kupiłam suknię na allegro, sama się uczesałam, umalowałam zrobiłam bukiety. Zrezygnowałam z dekoracji kościła czy auta, „słodkiego stołu”, oczepin, fajerwerów. Było po naszemu, ma spokojnie, tak jak chcieliśmy.

    Jednak po Tym wpisie na prawdę zaczęłam żałować, że nie było szopa pracza :(

  • Kurcze, a ja myślałam że też potrzebuję dwóch sukienek ślubnych, pokazu barmańskiej żonglerki i fontanny z czekolady… Byłam ostatnio na targach ślubnych i zryły mi beret ;/

    • ja właśnie żałuję, że nigdy nie byłam :) to może być ciekawe ;)

      • Targi były bardzo ciekawie i jestem teraz na etapie „ma być szop pracz na weselu, albo wesela nie będzie” ;)

Close